TransInfo

InfoBus

InfoRail

InfoTram

InfoBike

InfoAir

InfoShip

40 lat temu dwa autobusy spadły do Jeziora Żywieckiego
PAP InfoBus.pl - Opublikowano: 15.11.2018 18:30:12
40 lat temu dwa autobusy spadły do Jeziora Żywieckiego; fot. ARC

Katastrofa wydarzyła się 15 listopada 1978 r. Dwa wiozące górników autobusy wpadły w poślizg i spadły w kilkunastometrową przepaść do Jeziora Żywieckiego.

40 lat temu w Oczkowie koło Żywca (Śląskie) w katastrofie dwóch autobusów wiozących górników do kopalń zginęło 30 osób. Pojazdy wpadły w poślizg i z wiaduktu runęły do Jeziora Żywieckiego. W czwartek - 15 listopada - na miejscu tragedii zapłonęły znicze i złożone zostały wieńce.

Katastrofa wydarzyła się 15 listopada 1978 r. Nad ranem wiozący górników do kopalni Brzeszcze, Ziemowit i Mysłowice w wąwozie Wilczy Jar autobus wpadł w poślizg i runął z mostu w kilkunastometrową przepaść do Jeziora Żywieckiego. Kilkanaście minut później to samo spotkało drugi autobus, który spadł 3 m obok.

Akcją ratunkową dowodził wówczas strażak kpt. Czesław Pruski.

-"30 ofiar w dwóch autobusach. (…) Poszedłem na rekonesans; wszedłem do jednego autobusu. (…) Było ciemno. Miałem latarkę. Widziałem, że ci ludzie się ruszają. Głowy mieli w dół i się ruszali. Podnosiłem ich, a oni mieli przy ustach takie +grzybki+. Wiedziałem już z innych akcji, że ten człowiek nie żyje. Utopił się. Wyciągaliśmy ich. To straszne przeżycie. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem… Kolejni. O godz. 6. było ich już 19" – wspominał w czwartek emerytowany strażak.

W akcji ratunkowej uczestniczył nurek Marek Strzelichowski.

-"Dokładnie o tej porze, 40 lat temu, byliśmy w wodzie i poszukiwaliśmy górników, którzy nie wypłynęli, których z autobusów nie wydobyli koledzy. (…) Byliśmy ponad 4 godziny w wodzie. Zimna nie uczuliśmy, ale gdy strażacy nas częstowali później +góralską+ herbatą, to nie umieliśmy utrzymać szklanek w rękach" – wspominał.

W katastrofie zginęło 30 osób: 27 górników, wdowa po górniku, który dwa tygodnie wcześniej zginął w wypadku, oraz dwóch kierowców. Przeżyło dziewięć osób.

Legendy i fakty

Za oficjalną przyczynę wypadku prokuratorzy z Bielska-Białej uznali błąd kierowców, którzy nie zachowali ostrożności i nie dostosowali prędkości do warunków na śliskiej szosie. Historyk Paweł Zyzak, autor książki "Tajemnica Wilczego Jaru", uważa jednak, że śledztwo było prowadzone tak, by niczego nie wyjaśnić. Zwrócił uwagę na krążącą wówczas plotkę, że świadkowie widzieli na moście milicyjny samochód. To on miał doprowadzić do wypadku.

Ofiary katastrofy upamiętnia tablica przy moście. Ich listę, ułożoną w porządku alfabetycznym, otwierają i zamykają kierowcy. Pierwszy autobus prowadził Józef Adamek, ojciec pięściarza Tomasza Adamka. Za kierownicą drugiego zasiadał Bolesław Zoń. Najmłodsze ofiary miały po 18 lat, najstarsza 48.

Tragedia w Oczkowie była drugą pod względem liczby ofiar katastrofą, jakie wydarzyły się po wojnie na polskich drogach. W największej, gdy w 1994 r. pod Gdańskiem autobus uderzył w drzewo, zginęły 32 osoby, a 43 odniosły rany. (PAP)



Spodobał Ci się ten artykuł? To polub nas na
Sprawdź też:
wypadek
Śląskie
Dyskutuj pod tym artykułem bezpośrednio na !

Dodaj komentarz

Aby móc dodawać komentarze należy się zalogować
Portal TransInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Mechanizm komentowania służy merytorycznej dyskusji dotyczącej informacji oraz materiałów umieszczanych w Portalu TransInfo.pl. Pragnąc przestrzegać obowiązującego prawa oraz zachować merytoryczny charakter dyskusji informujemy, że komentarze pozamerytoryczne, obraźliwe, utrzymane w tonie lekceważącym osoby trzecie lub zawierające jednoznaczne oskarżenia wobec tych osób będą usuwane. InfoBus zastrzega również sobie prawo redakcji bądź skrótów pojawiających się na portalu opinii.